"Chciał(a)bym, aby moje dziecko stało się bardziej samodzielne i rozstawało się ze mną bez lęku. Jak mu w tym pomóc?"

W przypadku lęku separacyjnego ważne jest, by zwrócić uwagę na dwa aspekty: emocje rodzica i emocje dziecka. W samolocie najpierw nakłada maseczkę tlenową dorosły, a dopiero później wkłada ją dziecku. Podobna zasada powinna obowiązywać w przypadku radzenia sobie z lękiem separacyjnym.

Emocje rodzica

Gdy dziecko przychodzi na świat, żyje z rodzicem w swoistej symbiozie. To rodzic zaspokaja wszystkie podstawowe potrzeby dziecka: karmi, zapewnia bezpieczeństwo i komfort. Z czasem jednak niemowlak staje się coraz bardziej ciekawy otaczającego świata, zaczyna go eksplorować. Dużo zależy od tego, w jaki sposób podejdą do tego nowego etapu rodzice. To wiele obszarów, na które trzeba zwrócić uwagę:

  • Jak ja reaguję na inne osoby, które sprawują nad moim dzieckiem opiekę?

„Daj, ja ją pokołyszę, bo ty nie wiesz jak”, „Źle go karmisz, daj ja to zrobię” – zbyt wiele tego rodzaju komunikatów, które wynikają zazwyczaj z troski o dziecko, ale też z własnego lęku, może wspierać tworzenie iluzji istnienia idealnej diady (rodzic+dziecko), której nic ani nikt nie jest w stanie zastąpić choćby na chwilę. Inne osoby w takiej relacji są odbierane jako niewystarczające, niedające poczucia bezpieczeństwa. Ugruntowanie takiej wizji świata będzie stymulować nasilony lęk separacyjny. Właściwe dla rozwoju dziecka jest stopniowe rozszerzanie osób, które z dzieckiem mają kontakt (np. drugi rodzic, babcia, dziadek, ciocia, wujek itp.), a także uzyskanie własnej wewnętrznej zgody i akceptacji tego, że pod opieką innych osób moje dziecko też jest bezpieczne i szczęśliwe.

  • Jak ja przedstawiam świat zewnętrzny dziecku?

„Uważaj, bo spadniesz!”, „Nie biegaj, bo się przewrócisz!” – jeśli dziecko stale słyszy komunikaty wskazujące na to, że zewnętrzny świat jest pełen zagrożeń i niebezpieczeństw, a podejmowanie aktywności to ryzyko niespodziewanej katastrofy, może obawiać się samodzielnie eksplorować świat, jeśli w pobliżu nie ma myślącego za nie rodzica. Oczywiście, należy stawiać dziecku granice i uczyć podstawowych zasad bezpieczeństwa, ale jednocześnie znaleźć równowagę między potrzebami dziecka w zakresie testowania rzeczywistości, a jego bezpieczeństwem. Nadmiarowe chronienie dziecka może wzmagać lęk w sytuacjach nowych wyzwań.

Z drugiej strony należy wystrzegać się nadmiernego krytycyzmu w odniesieniu do otaczającego świata, innych ludzi, częstego przedstawiania ich w złym świetle (np. "Jak można być tak bezmyślnym!", "Nikt tutaj się na niczym nie zna!"). Taki obraz innych ludzi również może wpływać na zwiększony lęk separacyjny - dziecko będzie obawiać się przebywania w otoczeniu tak niesprzyjającym. Nawet jeśli krytyczne uwagi nie są kierowane bezpośrednio pod adresem ludzi, którzy mają sprawować opiekę nad dzieckiem, to może dojść do uogólniania.

  • Czy ja jestem gotowy/a na separację ze swoim dzieckiem?

Moment separacji bywa trudny dla rodzica. Ciągła obecność dziecka, bliskość i poczucie wyjątkowości tej relacji daje przecież rodzicowi wiele pozytywnych emocji. Każda zmiana rodzi zazwyczaj naturalne obawy, więc i w przypadku rozpoczęcia edukacji przedszkolnej może pojawiać się u rodzica lęk. Nie jest on niczym niezwykłym, jednak ważne jest, by umieć odnaleźć równowagę między podążaniem za własnym lękiem a podążaniem za potrzebami rozwojowymi dziecka.

"Wypuszczenia z gniazda" może uruchamiać też wiele trudnych uczuć, wynikających często z własnej, osobistej historii oraz własnych przeżyć związanych z doświadczaniem separacji od znaczących osób, czy podejmowania samodzielności. Bywa, że odżywają dawne lęki, krzywdy, złości i obawy.

Biorąc pod uwagę te wszystkie czynniki, ważne jest, by decydując się na posłanie dziecka do przedszkola mieć w sobie wewnętrzną zgodę na to, że jest to decyzja korzystna dla dziecka. Warto więc wybrać przedszkole, którego model edukacyjny i wychowawczy  będzie odpowiadać własnym przekonaniom na temat tego, czego potrzebuje nasze dziecko. Należy też wziąć pod uwagę etap rozwojowy dziecka i realnie ocenić jego gotowość i potrzeby w tym zakresie.

Dziecko zazwyczaj dużą uwagę zwraca na emocje rodzica, to one stanowią dla niego drogowskaz w rozumieniu świata. Jeśli będzie odbierać od rodzica nadmierny niepokój, czy lęk, to te emocje będą się mu najprawdopodobniej udzielać. 

Emocje dziecka

Lęk jest naturalną emocją, którą odczuwa każdy człowiek. Jest on potrzebny, bowiem dzięki niemu możemy ochronić się przed zagrożeniem. Nie chodzi więc o to, by dziecko w ogóle przestało się bać wszystkiego, ale żeby lęk był adekwatny do sytuacji zagrożenia, a także, by dziecko miało w sobie skuteczne mechanizmy jego regulacji. Pomaga w tym:

  • Nazywanie emocji dziecka.

Gdy małe dziecko wystraszy się nagłego hałasu i przybiegnie z płaczem w objęcia rodzica, to zamiast mówić „Nie płacz, nic się przecież nie stało” lepiej jest powiedzieć „Wystraszyłeś się tego hałasu?”. Dlaczego to ważne, by nazwać emocje, a nie im zaprzeczyć? Bo właśnie w ten sposób „normalizujemy” emocje dziecka, czyli sprawiamy, że dziecko nabiera przekonania, że to, co poczuło jest czymś normalnym, zrozumiałym i dzięki temu może powrócić do równowagi („Wszystko jest ze mną w porządku, po prostu się przestraszyłem”). Jeśli natomiast rodzic zaprzeczy emocjom, wysyła dziecku komunikat, że jego zachowanie jest dziwne, nieadekwatne. Z perspektywy dziecka nie dość więc, że czuje ono strach, to jeszcze ma poczucie, że „coś jest z nim nie tak”. Nie pomaga to w samouspokojeniu. Dodatkowo uczy, by emocji nie okazywać, nie czuć, co tylko wzmaga trudności z ich regulacją.

  • Unikanie perfekcjonizmu.

Dziecko bardzo szybko odkrywa w sobie moc sprawczą. Pomysły i inicjatywy dzieci bywają dla rodziców niekiedy zaskakujące! Ważne jest, by nie „temperować” tego wrodzonego potencjału w sposób nadmiarowy. Oczywiście, gdy dziecko zamierza samodzielnie sprawdzać, czy da się wdrapać na wysoki regał, należy skierować jego inicjatywę na inny obszar (np. wdrapywanie się na łóżko lub na drabinki na placu zabaw). Jednak w innych sytuacjach warto doceniać inicjatywę dziecka. Zrobiło z plasteliny pieska, który wygląda jak świnka – pozwólmy mu na to. Doceńmy to, że spróbował (obrazy Picassa też nie przypominają rzeczywistości ;) ). Nie poprawiajmy na siłę, nie korygujmy, nie pokazujmy, jak „powinno się” robić pieski. To odbiera wewnętrzną motywację! Ponadto wzbudza przekonanie, że to, w jaki sposób radzi sobie z zadaniami, jest niewystarczające, niedobre i bez pomocy rodzica nie jest w stanie sobie poradzić. To również może wzbudzać lęk separacyjny. Dziecko z jednej strony może spodziewać się ze strony dorosłych surowej oceny, z drugiej strony nie wierzyć w to, że samodzielnie też da radę.

  • Stopniowanie niezależności.

Stopniowo należy przygotowywać dziecko do separacji od rodzica. Należy to robić metoda małych kroków, dostosowując tempo do możliwości dziecka. Na placu zabaw zabawę można zacząć wspólnie, potem oddalić się na parę kroków, usiąść na pobliskiej ławeczce, a z czasem poczekać w domu, gdy dziecko wyjdzie na plac zabaw z ciocią. Trzeba dawać dziecku czas na oswojenie i zaakceptowanie kolejnych etapów.

Ulotki do pobrania w wersji pdf:

Ulotka - Emocje Rodzica

Ulotka - Emocje Dziecka